Olimpijskie marzenia wiecznego kandydata

RYSZARD CZARNECKI
 /  fot. Pawel Jaskolka  /  źródło: Pressfocus

Na funkcję prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego kandydują dotychczasowy prezes Andrzej Kraśnicki oraz eurodeputowany Ryszard Czarnecki. Wybory 22 kwietnia.

Ryszard Czarnecki będzie kandydował na funkcję prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (wybory 22 kwietnia). Europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, jednocześnie wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, z początku krygował się, oświadczając, że „na razie nie myśli o takim rozwiązaniu”, ale rychło się namyślił, bo przed paroma dniami okazało się, że jednak jest kandydatem jak najbardziej oficjalnym.

I stanie do rywalizacji z Andrzejem Kraśnickim, który na czele PKOl jest od października 2010 roku, kiedy to przejął obowiązki po śmierci w katastrofie smoleńskiej Piotra Nurowskiego. Dotrwał do końca kadencji, do 2013 roku, a na walnym zgromadzeniu wybrano go na szefa PKOl ponownie. Delegaci uznali, że sprawdził się w swojej roli, a wzmacniała go - zapewne nie tylko moralnie - funkcja prezesa Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Za jego kadencji nasza piłka ręczna zanotowała historyczne sukcesy: medale ME i MŚ reprezentacji mężczyzn i czwarte miejsca na MŚ reprezentacji kobiet. To dlatego wydawało się, że nie będzie miał konkurenta w PKOl. Co prawda polscy sportowcy na igrzyskach letnich wielkiego postępu nie zanotowali, ale już te zimowe - w Soczi - miały wymiar wręcz historyczny. Wiadomo, że większość roboty muszą na tę okoliczność wykonać związki sportowe - o samych sportowcach nie mówiąc - ale to PKOl firmuje to, co dzieje się na igrzyskach. I to on albo zbiera razy, albo na niego, w sprzyjających okolicznościach, spływa chwała.

Ryszarda Czarneckiego, człowieka - wydawałoby się - spełnionego w życiu politycznym, któremu udawało się lawirować od partii do partii (Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Samoobrona, PiS; może było więcej, nie pamiętam, w końcu nie muszę), siedzącego obecnie na dobrze płatnej posadce w Unii Europejskiej, zawsze do sportu ciągnęło.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Bolo ŁącznikUżytkownik anonimowy
~Bolo Łącznik :
No photo~Bolo ŁącznikUżytkownik anonimowy
Przecież Obatel kompletnie nie zna się na sporcie. To byłaby straszna porażka sportu, a może nawet wyprowadzenie Polski z ruchu olimpijskiego.
3 kwi 09:36
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Dlaczego moja opinia została skasowana? Nie wpisuje się w linię gazety?
2 kwi 17:58 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Jak będzie, zobaczymy. Okaże się, czy Ryszard Czarnecki nie wycofa się z wyścigu w ostatniej chwili, po przeliczeniu szabel. Faktem jest, że przydałaby się prezesowi Kraśnickiemu solidna alternatywa i konkurencja (pytanie czy taka), bo polski olimpizm w formie jest - łagodnie rzecz ujmując- kiepskiej. Od trzech czy czterech cykli olimpijskich trwamy w martwym punkcie, postępu nie ma żadnego, a wiadomo, że kluczem są rozwiązania strukturalne, dotyczące finansowania sportu, systemu szkolenia i motywacji, zastępowalności pokoleń itd... Niech więc prezes Kraśnicki przedstawi jakie ma pomysły i propozycje w temacie, które w określonej perspektywie czasowej pozwolą wrócić polskiemu sportowi na salony, gdzie swego czasu przebywaliśmy. Są różne wzorce, brytyjskie czy węgierskie, żeby daleko nie sięgać...To, że ktoś jest tzw. zasłużonym prezesem nie oznacza, że być nim musi, jeżeli nie posuwa spraw do przodu.

Weźmy Zbigniewa Bońka- nie widać postępu w grze i wynikach kadry narodowej, czy nawet w grupach młodzieżowych? Gdzie jesteśmy obecnie w rankingu FIFA, a gdzie byliśmy przed kilkoma laty? Dlatego, a nie przez nazwisko czy wpływy, jest on nie do ruszenia.
2 kwi 17:15
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii