Kto i o co pogrywa z Kocianem w Podbeskidziu?

Sprawa Jana Kociana jako trenera Podbeskidzia jest przedziwną zagadką. Fakt przebywania w szpitalu nie tłumaczy wszystkiego. Od czasu do czasu każdy może zachorować - przechodzić hospitalizację tym bardziej - ale dlaczego u licha pojawia się tyle mniej czy bardziej wiarygodnych informacji, że Słowak już nie będzie trenerem bielskiego zespołu?

Jan Kocian
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Bo chory? Nawet jeśli tak, to jeszcze jest coś takiego, jak kodeks pracy (abstrahując od tego, że kontraktowe zapisy mogą stanowić inaczej), no i zwyczajna przyzwoitość, nakazująca powstrzymanie się od gwałtownych ruchów w odniesieniu do chorego człowieka.


No, chyba że jest to choroba taktyczna, acz... jakoś mi ona do Kociana nie pasuje. Po pierwsze - nie sądzę, by zaległości wobec niego były tak wielkie, że nie byłby w stanie przeżyć do następnej wypłaty. Po drugie - nie sądzę, że podejmowałby coś w rodzaju strajku, gdyż na tyle poznał już realia polskiej piłki - na czele z udanym sportowo epizodem w Ruchu Chorzów - żeby nie zdawać sobie sprawy, iż naszym kraju bez improwizacji ani rusz.


Zapewne ten temat nie byłby tak żywy, gdyby nie kiepski start Podbeskidzia do nowego sezonu - remis w Głogowie i dotkliwa porażka u siebie z Bytovią, w dodatku przez długi czas grającą w dziesiątkę. Przy innym, lepszym po prostu, bilansie punktowym leżący w szpitalu Kocian byłby swoistym jego beneficjentem, a przy Rychlińskiego wyglądano by jego powrotu. Na razie jednak wygląda na to, że nikt tego powrotu nie oczekuje. Może nawet go nie chce.


Zaskakujące to wszystko, bo bielski klub uchodził za oazę stabilności i nie zmienia tego fakt, że wstrząsały nim w przeszłości rozmaite konflikty natury personalnej, głównie zresztą dotyczące ławki trenerskiej. Ale w dalszym ciągu Podbeskidzie ma wszelkie dane ku temu, by być pracodawcą wiarygodnym, skoro firmują go miasto i - od całkiem niedawna - nowy biznesowy partner, producent wędlin Łukosz, który przejął akcje Murapolu.
Ale nigdy dotychczas nie padał na Podbeskidzie cień... braku otwartości. Rodzi się w tych okolicznościach podejrzenie, że ktoś pogrywa. Tylko nie wiadomo, z kim i z jaką intencją.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~mironUżytkownik anonimowy
~miron :
No photo~mironUżytkownik anonimowy
Panie Grygierczyk coś pan usłyszał i postanowiłeś napisać felieton, nie wgłębiając tematu.
Nie chcę stawać po żadnej ze stron niewątpliwego konfliktu. Ale to nie klub chce rozwiązać kontrakt z Kocjanem tylko on z winy klubu, z powodu zaległości, a klub twierdzi że nie ma do tego podstaw prawnych . Więc nie ktoś pogrywa z Kocjanem, tylko jak już to pogrywają obie strony. Salomonowym rozwiązaniem jest rozstanie się po dżentelmeńsku, ale na to się nie zanosi
8 sie 12:43 | ocena:100%
Liczba głosów:4
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
Pan Redaktor rozwinął moją myśl....która napisałem wcześniej....Podbeskidzie rzekomo stabilny klub?....
8 sie 11:53 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Greg222 Użytkownik anonimowy
~Greg222
No photo~Greg222 Użytkownik anonimowy
do ~FAN:
No photo~FANUżytkownik anonimowy
8 sie 11:53 użytkownik ~FAN napisał
Pan Redaktor rozwinął moją myśl....która napisałem wcześniej....Podbeskidzie rzekomo stabilny klub?....
Mikołajko?
8 sie 17:23 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii