A czas im bez sensu ucieka

Losy piłkarzy, którzy odeszli z Ruchu Chorzów w minionych miesiącach, dają do myślenia. Niewielu gra dużo, pozostali mało lub wcale. Może trzeba było trzymać się Cichej?

Radosław Murawski we Włoszech, Patryk Lipski... gdzie?
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jak informowaliśmy wczoraj, Patryk Lipski, były pomocnik Ruchu Chorzów, widziany był na meczu ligi chorwackiej, konkretnie w Rijece. Według bardzo nieoficjalnych wieści miałby wspomóc miejscowy HNK. Z polskiej perspektywy kierunek byłby to dość egzotyczny, oczywiście nie w znaczeniu geograficznym. To przecież Chorwaci - mowa o ich dalszym pod względem umiejętności piłkarskich szeregu; bo ten pierwszy gra w wielkich europejskich klubach - dość chętnie wchodzą na polskie szlaki, podobnie jak wielu innych piłkarzy z Bałkanów. Widać, liga polska uchodzi za bardziej atrakcyjną pod względem finansowym, aniżeli tamtejsze.
Ale to właściwie tylko dygresja. Bo chodzi o Lipskiego i przypadki kilku byłych piłkarzy Ruchu, którzy nie akceptując sytuacji - nie tylko samego aktu degradacji z ekstraklasy - klubu z Cichej, rozwiązując kontrakty, skądinąd słusznie domagając się wypłaty wszelkich zaległości, wybrali inne życiowe i sportowe ścieżki. Wybrali i...?
No właśnie. Wspomniany Lipski nie gra już od 11 maja, nie licząc udziału w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy. Jego kolegom z kadry Marcina Dorny, Łukaszowi Monecie i Jarosławowi Niezgodzie, niby się powiodło, bo wylądowali w Legii, ale ich udział w poszczególnych meczach mistrza Polski jest albo szczątkowy, albo żaden. Kamil Mazek w ogóle nie mieści się w składzie Zagłębia Lubin. O większym szczęściu mogą mówić Michał Helik (Cracovia), Michał Koj (Górnik Zabrze) i Martin Konczkowski (Piast Gliwice), bo grają; z różnym co prawda skutkiem. Nie wiadomo, jaką rolę przyjdzie pełnić w Zagłębiu Sosnowiec Mateuszowi Cichockiemu. Ale już Rafał Grodzicki, Paweł Oleksy i Marcin Kowalczyk - czyli gracze z pierwszych „niebieskich” szeregów - szukają klubów.
Można to wszystko interpretować na wiele różnych sposobów. Począwszy od podszytej złośliwością uwagi, że słabi gracze, którzy w ten czy inny sposób przyczynili się do degradacji klubu z Cichej, w większości nie umieją znaleźć sobie miejsca gdzie indziej, nawet w I lidze. Ale jeśli sobie przypomnieć przynajmniej niektóre mecze chorzowian w ekstraklasie i jeśli wziąć pod uwagę, że kilku z nich znalazło uznanie u selekcjonera kadry młodzieżowej, to z kolei możemy dowodzić, że tacy słabi oni nie byli. Nadto, jeśli powołać się chociażby na słowa Łukasza Surmy, ta drużyna absolutnie nie była „do spadku”. O nim zadecydowały ujemne punkty i rozmaite względy pozasportowe, o których już nawet nie warto przypominać.
Nie przesądzając niczego w związku z przyszłymi karierami tych młodych - w zdecydowanej większości przypadków - ludzi, nie sposób uciec od spostrzeżenia, że Ruch, który ich wychował lub dał szansę na rozwinięcie skrzydeł, wydaje się bardziej ich miejscem niż jakiekolwiek inne. Tym bardziej bolesne były bałagan i destrukcja, jakie w nim panują (panowały?). Jak widać, bolało i boli nie tylko sam klub, ale i samych piłkarzy; każdego z osobna i wszystkich razem.
Ci młodzi może odżyją, może znowu o nich będzie głośno... Ale trudno uciec od wrażenia, że czas im ucieka, a oni, stojąc w miejscu, cofają się.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~pabloUżytkownik anonimowy
~pablo :
No photo~pabloUżytkownik anonimowy
Na Śląsku został tylko Górnik,Ruch nie awansuje do 15 lat ,a reszta się nie liczy.
2 sie 15:19 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Napiszę przewrotnie: życzę Lipskiemu przejścia do Rijeki. Sportowo i piłkarsko na pewno nie straci. Czy któryś z polskich klubów byłby w stanie wyeliminować SV Salzburg z walki o Ligę Mistrzów. Kluby austriackie, szwajcarskie, duńskie to nie nasza półka, a to przecież tylko II (czy nawet III) liga europejska.

Popatrzmy na naszych. Co zrobiła Legia my myśleć o awansie do LM. Coś więcej to byłoby wzmocnienie składu, cokolwiek utrzymanie dotychczasowego. Nie zrobiła dokładnie nic. Oddała najlepszego piłkarza, a wcześniej dwóch napastników, nie ściągając nikogo w zamian.
Lech sprzedał Kownackiego, Kędziorę, wcześniej Kamińskiego a pozyskał piłkarski szrot.
Winni w głównej mierze są właściciele klubów i ich prezesi. Zero wizji, dalekosiężnego myślenia, tylko doraźna polityka kadrowa. Tu zarobić milion euro, tu 500 tysięcy, w zamian kupić piłkarski złom z całego świata i jakoś się to kręci.
Pierwsi powinni zostać wywiezieni na taczkach.

Poza tym cechy mentalne polskich piłkarzy, trenerów. Kto jak kto, ale trener Ojrzyński powinien sobie zdawać sprawę, że obrona Jasnej Góry to nie jest najlepszy sposób na dobry wynik w dwumeczu. Szkoda, że nie widział meczu Legii z Astaną. Kazachowie przy stanie 0:1 w 90 min zakładali pressing na połowie rywala, uniemożliwiając mu zawiązanie jakiejkolwiek sensownej akcji.
A u nas pokutuje myślenie: może się uda, może jakoś to dowieziemy. Nie nie dowieziecie, bo mecz trwa 95 minut i gra się do końca. Ale to są niereformowalne przypadki.

4 sie 09:04 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~chopUżytkownik anonimowy
~chop :
No photo~chopUżytkownik anonimowy
Powód jest jeden,że nie grają-prezsi innych klubów dokładnie wiedzą jak będą postepowacz Ci piłkarzyki jak nie będą poślizgi w wypłatach
2 sie 17:49 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii