A propos gorola oswojonego

Co ma wspólnego Jan Benigier z Hiszpanami? Nic, oprócz tego oczywiście, że o każdym z nich można powiedzieć, że jest przybyszem. Tylko że przybyszem z innych powodów. Benigier pojawił się, by wzmocnić i tak bardzo silną drużynę, Hiszpanie pojawią się (ewentualnie), by ratować tyłek Ruchowi - pisze dziennikarz „Sportu”, Andrzej Grygierczyk.

Ruch Chorzow - Lech Poznan
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ten gorol oswojony to Jan Benigier, zwany powszechnie Jano. Gorol, bo do Ruchu Chorzów przyjechał z Radomska; a oswojony, no bo po iluś latach pobytu na Śląsku stał się po prostu swój. Przyszło to tym łatwiej, że walnie przyczynił się do trzech tytułów mistrzowskich „Niebieskich”.

 

Było jeszcze w Ruchu, w jego wielkich latach, kilku takich jak Jano. A to Marian Ostafiński, a to Albin Mikulski, a to Tadeusz Małnowicz... Na Cichej pojawili się dlatego, że byli dobrzy lub bardzo dobrzy, z zadaniem wzmocnienia składu, który i tak prawie pękał od gwiazd. By nie było - najczęściej gwiazd o śląskim rodowodzie: Jerzy Wyrobek, Bronisław Bula, Zygmunt Maszczyk, Józef Kopicera, Piotr Drzewiecki, Jan Rudnow, Joachim Marx, Albin Wira... Co tam zresztą wymieniać, skoro właściwie co nazwisko to gwiazda, co nazwisko to legenda, co nazwisko to rzewne wspomnienie. Zresztą, im dalej od tych wspaniałych 60. i 70. lat, tym rzewniej się robi. I chyba nieswojo, zważywszy że dzisiaj te wspomnienia odżywają z perspektywy ostatniego miejsca w I, czyli II lidze.

 

Czytam właśnie, że Ruch zamierza zimą sprawdzić dwóch zawodników hiszpańskich. Znając życie, trzeba przyjąć, że to piłkarze z poziomu tamtejszej III ligi, może nawet właśnie bezrobotni. I może świetnie się w naszych warunkach sprawdzą, co ilustrują przypadki Igora Angulo, Daniego Suareza, Gerarda Badii czy Rubena Jurado też wyciągniętych z mniej czy bardziej głębokiego, sportowego niebytu. Oczywiście owi piłkarze mieliby pomóc Ruchowi w zachowaniu statusu I-ligowca, bo dzisiaj takim transferom tylko ta intencja przyświeca.

 

Ale co ma wspólnego Jano Benigier z Hiszpanami? Nic, oprócz tego oczywiście, że o każdym z nich można powiedzieć, że jest przybyszem. Tylko że przybyszem z innych powodów. Benigier pojawił się, by wzmocnić i tak bardzo silną drużynę, Hiszpanie pojawią się (ewentualnie), by ratować tyłek Ruchowi. Wraz Bułgarem, Słowakiem, Argentyńczykiem, Bośniakiem; no i Polakami. Z grona tych ostatnich na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy na Śląsku się urodzili i piłkarsko wychowali. No i to jest ta różnica pomiędzy dawnym, wypełnionym utalentowanymi Ślązakami zespołem, a dzisiejszym - kojarzącym się, za przeproszeniem, z dość egzotyczną i przypadkową zbieraniną.

 

Wszystkiego brakiem pieniędzy, tudzież innymi tak zwanymi ogólnymi problemami, nie da się wytłumaczyć, nawet stosując uniwersalną formułę „znaku czasów”; co miałoby oznaczać, że dzisiaj młodzież żyje innymi sprawami, a nie piłką, w związku z czym nie ma kogo szkolić, a ponadto nie ma gdzie szkolić i nie ma komu szkolić, co zresztą nie tylko Ruchu się tyczy i... co już niekoniecznie - po długich latach transformacji - musi być prawdą objawioną. Bo może i się pracuje, zasadne jest jednak pytanie, czy pracuje się dobrze?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Jak to ?
Przecież prezes SupeRman na samym początku, zaraz po objęciu swojego stanowiska w wielu mediach publicznie oświadczał wszem i wobec że w głównej mierze "nowy" Ruch będzie się składał z samych "niebiesko-krwistych" zawodników którzy w walce zostawią kawał swojego serca i zdrowia, którzy będą gryźli trawę a wszystko to sami zrobią z miłości do tego ich ukochanego, "niebieskiego" klubu.
- Czyli co, coś się zmieniło czy prezes od samego początku kłamał ?
To może inaczej...
Ile ze swoich obietnic spełnił pan prezes dotychczas ?
- utrzymanie się w ekstraklasie ---------------------------- NIE !!!
- zachowanie najlepszych zawodników w klubie ------ NIE !!!
- gra na stadionie Śląskim ----------------------------------- NIE !!!
Budowa nowego stadionu to projekt miasta Chorzowa i to nie jest żadna zasługa SupeRmana.
Zresztą ta decyzja o budowie jest wstrzymana na rok i nie wiadomo czy w ogóle w najbliższej przyszłości do tej budowy dojdzie. Wszystko zależeć będzie od przyszłorocznych wyborów samorządowych i decyzji przyszłych nowo-wybranych osób do rady miasta.
Życzę Wam "śmieRdziuszki" jak najlepiej ale postarajcie się patrzeć uważniej na ręce tego małego, przebiegłego "obiecywacza" i zróbcie coś sami żebysię go pozbyć dopóki on Was w całości nie sprzedał gorolom z Sosnowca.
15 gru 17 03:29 | ocena:73%
Liczba głosów:15
73%
27%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii