Idąc bułgarskim śladem

Rodzi się nieodparte wrażenie, a może już w pełni uzasadnione przekonanie, że zostaliśmy z tyłu, również za bułgarską czołówką klubową, co jeszcze kilka lat temu było raczej nie do pomyślenia.

Jakub Świerczok
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Piłkarskie okienko transferowe w Polsce jeszcze trochę potrwa, ale zamknęło się to zagraniczne. Z naszej rodzimej perspektywy charakteryzowało się ono głównie... stratami, a nie zyskami. Ciekawe jest to, że najbardziej straciły te kluby, które uchodzą za najbogatsze, najlepiej płacące, mające status tzw. dobrze zorganizowanych. Z Legii do Hiszpanii bądź Grecji udali się Thibault Moulin i Armando Sadiku, z Zagłębia Lubin Jakub Świerczok (na zdjęciu), który wybrał kierunek bułgarski. Niewiele brakowało - szczypty ryzyka i zdecydowania? - a w Borussii Moenchengladbach zameldowałby się utalentowany Robert Gumny z Lecha Poznań. Co pokazuje, nie wiadomo już który raz, że kiedy w grę wchodzą pieniądze, wtedy też pozostaje nam bezradne rozłożenie rąk.
Kierunek hiszpański czy grecki dziwi nieszczególnie. Tam po prostu zawsze były znacznie większe pieniądze, i jeśli tylko w tamtych stronach pojawiał się chętny do zakupienia zawodnika z polskiej ligi, transfer był jedynie kwestią uzgodnień, raczej szybszych niż wolniejszych. Kierunek bułgarski dziwi już bardziej, choć szlak, którym powędrował Świerczok, dziewiczy już nie był. W Łudogorcu Razgrad - tam właśnie trafił zawodnik rodem z Tychów - występuje już Jacek Góralski i mocno sobie chwali. Każdy by sobie chwalił, gdyby miał płacone na czas, i to bardzo dobrze, i gdyby mógł występować w europejskich pucharach, nie kończąc kariery w nich na pierwszej czy drugiej rundzie eliminacji, tylko sposobić się do konfrontacji w fazie pucharowej, z AC Milan na dodatek. Jakkolwiek spojrzeć, pyszna przygoda i fascynujące wyzwania. Takie wyzwania, jakich polskie kluby doświadczają raptem raz na kilka lat. Skoro więc klub - Łudogorec konkretnie - o takim potencjale i... wiarygodności proponuje robotę u siebie, to właściwie nie ma się nad czym zastanawiać.
Według obliczeń portalu transfemarkt Łudogorec wart jest ok. 45 milionów euro. Dla porównania: wartość Legii to 22,6, Lecha 16,7, Lechii Gdańsk 15, Górnika Zabrze 8 - wszystko w milionach euro. Jakkolwiek spojrzeć, bułgarski zespół jest w przybliżeniu 2 razy więcej wart niż najbogatszy polski klub, a od innych odstaje już o kilka długości.
Z tego wszystkiego rodzi się nieodparte wrażenie, a może już w pełni uzasadnione przekonanie, że zostaliśmy z tyłu, również za bułgarską czołówką klubową, co jeszcze kilka lat temu było raczej nie do pomyślenia. I skłania do zastanawiania, dlaczego tam mógł pojawić się duży kapitał (farmaceutycznej proweniencji), a u nas tenże kapitał nie chce mieć z piłką nożną wiele do czynienia. No, chyba że to piłka w wydaniu reprezentacyjnym, do której ciągną najbardziej znaczące firmy, również z kapitałem międzynarodowym; parę stosownych podpisów pod umowami i... milionami zostało ostatnio w PZPN złożonych. Co oczywiste – ciągną do niego za sukcesem. Ale co będzie, jeśli tego sukcesu (sukcesów) zabraknie? A może zabraknąć, jeśli w klubach będzie się pracować z talentami niezbyt wydajnie i skutecznie, jeśli wręcz te talenty będzie się w nich marnować i jeśli kluby będą marzyć wyłącznie o tym, by przeżyć od początku do końca sezonu. Nie czarujmy się – w dłuższej perspektywie znów będzie aktualne stare powiedzenie: jakie kluby, taka i reprezentacja.
Szkoda, że nie ma u nas parcia kapitału na futbol i że w tak dużym stopniu jego istnienie uwarunkowane jest szczodrością samorządów, czyli – jakkolwiek liczyć - naszymi podatkami. A wydawałoby się, że ten nasz kapitalizm kroczy co najmniej o krok przed kapitalizmem w wydaniu bułgarskim i że polski PKB (Produkt Krajowy Brutto) jest na pewno wyższy niż w Sofii i okolicach. Tylko co z tego wynika?

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Ceny z Transfermarkt też są z wuja wyciągnięte.
Cała drużyna Lecha wyceniana jest na 16,7 mln.€ ?
Hmm.... a za Gumnego Borussia M.G. miała wypłacić 6,5 mln.€. i pewnie wypłaciłaby gdyby nie jego kontuzja którą z niego zrezygnowali bo chcą zawodnika (na już) zdrowego, gotowego do gry w najbliższym meczu.
Więc "niby" co ?
32 pozostałych zawodników Lecha jest warte (10 mln.€) czyli tyle co półtora Gumnego ?

A ta cena drużyny Górnika 8 mln.€ to niby skąd ?
Ostatnio tyle a nawet i więcej podawali że...
Żurkowski - 4 mln.€
Kurzawa - 2,25 mln.€
Kądzior --- 2 mln.€
Loska ----- 1 mln.€
Więc razem tylko za tych 4 zawodników Górnika już wychodzi 9,25 mln.€.

Tych cen klubów z Transfermarkt nie ma co brać pod uwagę bo ponad połowa zawodników z każdej drużyny nie jest wyceniona na obecny stan a jedynie kilku z nich ma wycenione aktualne kwoty - ci którymi ostatnio interesowały się inne kluby bo były zainteresowane ich kupnem.
4 lut 12:34 | ocena:67%
Liczba głosów:6
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii