Jak Nawałka na Śląsku się wspinał

Polska - Czarnogora
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Wujek Google, kiedy wpisać weń nazwisko Adama Nawałki, pokazuje 1 100 000 wyników. Będzie ich tylko przybywać. No ale dla porównania, gdy wpisać nazwisko Roberta Lewandowskiego, wyskakuje ponad 16 000 000 wyników.

Cóż, Nawałka wciąż jeszcze jest dla internetu „klasą mistrzowską krajową”, a Lewandowski „klasą mistrzowską światową”. Po finałach MŚ w Rosji statystyki te szczególnej zmianie zapewne nie ulegną, ale kto wie, czy ewentualny statystyczny awans selekcjonera nie będzie proporcjonalnie większy niż piłkarza. Zależeć to będzie oczywiście od wyników. A jeśli te będą dobre, to - jak mawia Zbigniew Boniek - Nawałkę trudno mu będzie zatrzymać, bo może otrzymać zagraniczną ofertę za 10-12 milionów euro. Rocznie. No i w Google mu urośnie...
Życie każdego z nas jest zapisem pewnego ciągu przypadków, w których na ogół trudno dopatrzyć się logiki. Jeśli przyjrzeć się karierze trenerskiej Adama Nawałki, to łatwo dostrzec w niej więcej zdarzeń nieprzyjemnych niż przyjemnych. M.in. Zagłębie Lubin, III-ligowa Sandecja Nowy Sącz, Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków... Epizody dłuższe bądź krótsze, wieńczone zwolnieniami i odsunięciami od zespołów. No i zero sukcesów, takich spektakularnych. Ale to właśnie Nawałkę zaproszono do sztabu Leo Beenhakkera (za Dariusza Dziekanowskiego), w którym był do zakończenia eliminacji Euro 2008.
Potem? Pozostawało oczekiwanie na oferty. Pewnego dnia odezwał się Jan Furtok, który usilnie poszukiwał kogoś do pracy w GKS-ie Katowice, bo temu „nie szło” w I lidze, a trenerzy w samym 2008 roku zmieniali się na Bukowej jak rękawiczki. I tak oto 21 września 2008 Nawałka zakotwiczył właśnie tam.
Akurat wtedy miałem okazję prowadzić długie rozmowy z jednym z członków klubowego sztabu Nawałki. Mój interlokutor nie mógł się nadziwić jego podejściu do pracy, perfekcji w każdym calu, ze szczególnym uwzględnieniem sposobu prowadzenia treningów, a także... długim pogadankom z piłkarzami; zetknął się z czymś takim po raz pierwszy i może to było też dlań pierwsze spotkanie z takim wymiarem profesjonalizmu.
Po roku z okładem Nawałka przeprowadził się do Górnika Zabrze, zabierając z sobą kilku współpracowników z GKS-u, po następnych trzech latach z (kolejnym) okładem został trenerem reprezentacji; konkretnie 1 listopada 2013 roku. Co było dalej, lepiej lub gorzej wiedzą wszyscy interesujący się polską piłką. Może oprócz tego, że katowicki zaciąg selekcjonera został powiększony o zaciąg zabrzański i w tym kształcie trwa, i w tym też składzie najpewniej uda się do Rosji.
Bez ryzyka nadużycia można więc napisać, że śląski, blisko 5-letni fragment trenerskiej kariery pana Adama był dlań najbardziej owocny. I dlatego, że w GKS-ie Katowice znacząco odbudował swoją markę, i dlatego, że z Górnikiem Zabrze wrócił do ekstraklasy. Choć Zbigniew Boniek powołuje się na swoją trwającą 40 lat przyjaźń z selekcjonerem i bezgraniczne doń zaufanie, jest raczej mało prawdopodobne, że powołałby go na najgorętszy stołek w Polsce, gdyby nie GieKSa, i gdyby nie Górnik.
Pora więc i na taką tezę: Nawałka trafił - a może miał taką swobodę doboru? - w Katowicach i w Zabrzu na ludzi sobie podobnych. Rzetelnych, pracowitych, umiejących się podporządkować, lojalnym, znających swoje miejsce w szeregu i chcących... pozostawać w cieniu. Bez nadętego ego, które często bywa podłożem konfliktów, a jednocześnie jest zaczynem rozkładu grupy. Każdej grupy.
Pewnie dlatego pociągnął akurat tych współpracowników do kadry, i pewnie dlatego po czterech wspólnych latach kadra ta jest w tym miejscu, w którym jest. Finały mistrzostw Europy, finały mistrzostw świata... Głupstwa chyba nie napiszę, że wszyscy niechybnie są niezmiernie szczęśliwi, że są razem.
Nazwiska? Proszę bardzo! Jarosław Tkocz, Robert Góralczyk, Bartłomiej Spałek, Wojciech Herman - to grupa katowicka, wsparta oczywiście o Bogdana Zająca, który wraz z Nawałką przyszedł w 2008 roku do GKS-u. Do nich, już w Zabrzu, doszlusował Marcin Prasoł, na wpół legendarny kronikarz uwag i spostrzeżeń Nawałki (patrz... YT).
Wypada powtórzyć: życie każdego z nas jest ciągiem przypadków. Ale też oczywistą prawdą jest, że tak wiele zależy od tego, z kim przychodzi nam obcować i kogo sobie na partnera, przyjaciela, współpracownika wybierzemy.

 

Z tej samej kategorii