Bezsilna złość Ziobry

Czasem lepiej zrezygnować z kogoś, kto może sportowo przerasta innych członków drużyny, lecz swoimi cechami osobowościowymi doprowadza do jej rozbicia. Po prostu - działaniem i gadaniem mąci atmosferę, co samo w sobie zakłóca pracę.

Puchar Swiata w Skokach Narciarskich w Zakopanem
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Jan Ziobro, skoczek narciarski, który poczuł się odrzucony, postanowił publicznie powalczyć o swoje prawa. Zasadne jest pytanie: o prawa do czego?

 

Reprezentowania kraju? Miejsca w kadrze „A”? Wyjazd na igrzyska olimpijskie do Pjongczangu? A może po prostu o prawo do swojego dobrego imienia? Siecze w tej swojej walce internetowym mieczem, publikując rozmaite oświadczenia i filmy, zestawiając wyniki osiągnięte przez siebie z wynikami kolegów (rywali) z kadry, krytykując przy okazji kogo się da, Adama Małysza nie wyłączając. Nie wybrał na to najciekawszego momentu, można wręcz rzec, że wybrał moment najgorszy z możliwych. Akurat niedługo po tym, jak Kamil Stoch zdeklasował rywali na Turnieju Czterech Skoczni (wygrywając go po raz drugi z rzędu), a kilku naszych innych zawodników uplasowało się w tej bardzo prestiżowej imprezie na wysokich miejscach. I akurat na krótko przed igrzyskami w Korei Płd., w których to obliczu nie ma nic ważniejszego niż spokojna praca. No i jeszcze ten atak na Małysza, z jego statusem jednej z najważniejszych, najbardziej popularnych i najbardziej wielbionych postaci polskiego sportu w jego historii.

 

Dochodzi do tego kolejny – by tak rzec – kontekst. Ten mianowicie, że każdy z członków naszej kadry, ze Stochem na czele, podkreśla, że są silni siłą i zwartością drużyny. Kiedy to mówili, Ziobro dopiero sposobił się do swoich enuncjacji, trudno więc ich słowa traktować jako rodzaj dyplomatycznej na nie reakcji. Chyba że wiedzieli, bądź przeczuwali, co się szykuje i w ten sposób dawali – niejako z wyprzedzeniem – odpór. Diabli wiedzą, może poziom frustracji i złości Ziobry wziął się właśnie z tego, że koledzy są bardzo wysoko, a patrząc na osiągane przez nich wyniki, już definitywnie poza jego zasięgiem? Słowem, z odmiany bezsilności wobec tego, co się dzieje w światowych skokach z tak mocnym udziałem Polaków?

 

Właśnie władze Polskiego Związku Narciarskiego wykluczyły Jana Ziobrę z kadry „B” - w końcu sam to spowodował, oświadczając publicznie, że zawiesza sportową karierę – i stwierdziły, że „odczucia zawodnika o dyskryminowaniu go przez członków sztabu szkoleniowego są nieuzasadnione”. W pewien sposób zabroniły również Adamowi Małyszowi, wywoływanemu przez skoczka do tablicy, medialną aktywność w tym względzie. Sprawa więc zamknięta? Pod względem formalnym zapewne tak, bo trudno oczekiwać, by skoczek miał jeszcze jakiekolwiek pole manewru. Do sądu - odradzi mu to zapewne nawet początkujący adwokat - nie pójdzie, no bo z czym? Z poczuciem krzywdy, że nie był dość honorowany w kadrze? Z pretensjami za odsunięcie z niej do Małysza? Z żalem, że Stefan Horngacher z niewiadomych bliżej przyczyn bardziej hołubił Stocha, Kubackiego, Hulę i pozostałych? Gdyby chcieć iść tym tropem, to inni sportowcy, którzy nie dostali (nie dostaną) powołań na przykład do kadry piłkarzy, siatkarzy, hokeistów itd. też powinni szaleć na facebookach i innych twitterach, obwieszczając światu swoje poczucie krzywd doznanych od trenerów i działaczy, połączonych z poczuciem niesprawiedliwego odrzucenia.

 

Tylko że aż prosi się o przypomnienie tej banalnej prawdy, że to wszystko mieści się w istocie sportu, a jest nią rywalizacja - również o miejsce w składzie - w której na ogół ktoś jest gorszy, ktoś bardziej przydatny lub po prostu lepszy. Abstrahując już od tego, że w trenerskie wybory zawsze wpisana jest konkretna wizja personalna, choć rzecz jasna związana ze sporą dozą subiektywizmu. Co potocznie zwykło nazywać się taktycznym wyborem lub po prostu nosem. Ale i elementów psychologii zabraknąć w tym nie może. Mieści się w tym na przykład troska o zwartość grupy. Czasem zatem lepiej zrezygnować z kogoś, kto może sportowo przerasta innych jej członków, lecz swoimi cechami osobowościowymi doprowadza do jej rozbicia. Po prostu - działaniem i gadaniem mąci atmosferę, co samo w sobie zakłóca pracę (na co akurat są paragrafy w Kodeksie pracy). Nie wykluczam, że to jest właśnie ten przypadek - Ziobry właśnie. Zdaje się to potwierdzać sposób ataku, jego styl, adresaci i termin. Wszystko to wypadło, hmm, nieszczęśliwie. I głupio.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
~Gites :
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
A co ma powiedzieć dekarz, którego siostrzeniec jest ciągnięty za uszy na wyrost do kadry kosztem lepszych skoczków?
21 sty 18:09 | ocena:63%
Liczba głosów:8
63%
38%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~SimonKSGUżytkownik anonimowy
~SimonKSG
No photo~SimonKSGUżytkownik anonimowy
do ~Gites:
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
21 sty 18:09 użytkownik ~Gites napisał
A co ma powiedzieć dekarz, którego siostrzeniec jest ciągnięty za uszy na wyrost do kadry kosztem lepszych skoczków?
Jak na razie każda jego wypowiedź jest mądrzejsza od Twojej.
21 sty 20:51 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~baraniukUżytkownik anonimowy
~baraniuk
No photo~baraniukUżytkownik anonimowy
do ~Gites:
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
21 sty 18:09 użytkownik ~Gites napisał
A co ma powiedzieć dekarz, którego siostrzeniec jest ciągnięty za uszy na wyrost do kadry kosztem lepszych skoczków?
jeśli chodzi co o tego siostrzeńca to mimo protekcji jak sądzisz był najlepszy z naszych juniorów ... obaj maja się dobrze
6 lut 17:51
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii