Świat trzeci i pół

Sporą część narodowej drużyny Maroka stanowią zawodnicy, którzy urodzili się i sportowo ukształtowali we Francji, ale na grę dla Maroka zdecydowali się zapewne nie dlatego, że na Francję byli za słabi (skąd my to znamy?), tylko dlatego, że przeważyły związki z macierzą, rodziną, silne poczucie przynależności do tamtejszej kultury.

LECHIA GDANSK KORONA KIELCE
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Wyjechałem na kilka dni do Maroka. Cieplej niż w Polsce, choć bez przesady, zwłaszcza wieczorami i rankami; w górskich rejonach kraju zastanawiają się nad budową ośrodków narciarskich. Jeździliśmy od miasta do miasta, zwiedzając to, co w Maroku zwiedzić należy i wypada. Na trasie m.in. Agadir, Marrakesz, Casablanka, Fez, Rabat, Meknes - duże lub bardzo duże, tętniące życiem miasta, znaczone - co widać na pierwszy rzut oka - olbrzymimi inwestycjami o charakterze infrastrukturalnym, przemysłowym, kwitnącym budownictwem mieszkaniowym, w tym... socjalnym. Poza miastami, oczywiście na tych terenach, na których jest to możliwe, świetnie rozwijają się wszelkie odmiany upraw rolnych.
Prawie wszędzie obecne są wizerunki króla Muhammada VI, kojarzonego z gwałtownym rozwojem. To jeden z tych władców, o których mówi się, że dzięki wykształceniu i postępowym poglądom są motorami napędowymi w swoich krajach. Jego wizerunek często można było spotkać na olbrzymich plakatach z... piłkarską reprezentacją Maroka, a pojawiły się one zaraz po tym, jak zapewniła sobie udział w finałach mistrzostw świata w Rosji. Nie zabrakło cytatu z króla, który stwierdził, że Maroko sprawi w Rosji dużą niespodziankę.
Radość po awansie - dokonał się on ostatecznie 11 listopada 2017 roku - była tam ogromna. Jak twierdzą naoczni obserwatorzy, Maroko popadło w obłęd, a dotyczy to nie tylko tego, co działo się w większych miastach, ale gdziekolwiek... Podobno wszystko przebiły jednak wydarzenia w Marrakeszu, gdzie całą noc świętowało 200 tysięcy ludzi. Skądinąd, według niepotwierdzonych informacji, na Sylwestra 2017/18 do Marrakeszu zawitali m.in.: Cristiano Ronaldo, Zinedine Zidane, Karim Benzema i... Nicolas Sarkozy.
Na awans reprezentacji do finałów MŚ czekano w Maroku od 1998 roku, zatem jeszcze dłużej niż w Polsce. Co najbardziej zaskakujące, dobrze mają tam w pamięci mistrzostwa w 1986 roku w Meksyku i remis z Polską 0:0. A pamiętają zwłaszcza dlatego, że po raz pierwszy - i jedyny - zdołali awansować do 1/8 finału. Podział punktów w meczu z drużyną Antoniego Piechniczka bardzo im w tym pomógł.
W drodze do Rosji 2018 Maroko wyprzedziło Wybrzeże Kości Słoniowej, Gabon i Mali, a zrobiło to w sposób co najmniej efektowny, z dużą przewagą. Losowanie grup finałowych MŚ aż tak bardzo nie przypadło im do gustu; znaleźli się w grupie z Hiszpanią, Portugalią i Iranem.
Prawdą jest, że sporą część narodowej drużyny tego kraju stanowią zawodnicy, którzy urodzili się i sportowo ukształtowali we Francji, ale na grę dla Maroka zdecydowali się zapewne nie dlatego, że na Francję byli za słabi (skąd my to znamy?), tylko dlatego, że przeważyły - by tak rzec - związki z macierzą, rodziną, poczucie przynależności do tamtejszej kultury.
Jeżdżąc jednak po tym kraju, widząc właściwie nie tyle same boiska, ile dziesiątki kompleksów boisk już istniejących bądź powstających przy każdym z wznoszonych osiedli, na ogół zadbanych, o rozmaitej nawierzchni, z siatkami na bramkach, często nawet oświetlonych, a nade wszystko widząc setki młodych i... młodszych obywateli uganiających się za piłką, można przyjąć, że już w niedalekiej przyszłości - by odnosić sukcesy w piłce nożnej - niekoniecznie będą musieli sięgać po swoich rodaków urodzonych za granicą, głównie oczywiście we Francji.
Prychnie ktoś z lekceważeniem, typowym zresztą dla wielu obywateli między Odrą a Bugiem, że z tamtą organizacją społeczeństwa i obciążeniami (?) religijnymi nie zajadą daleko. Po tej krótkiej wizycie, po tych wszystkich obserwacjach, informacjach i... zaskoczeniach, zacząłem się jednak - trudno zaprzeczyć, że ze smutkiem - zastanawiać, że jeśli Maroko to kraj Trzeciego Świata, to gdzie ulokować Polskę? Czy to nie kraj Trzeciego Świata i... pół? Nie sposób nie odnieść wrażenia, że wewnętrzna dynamika i energia Maroka, wizjonerstwo króla i jego otoczenia, widoczny na każdym kroku postęp, nakazują nam, po pierwsze, zaniechanie owego... prychania, po drugie - bardzo daleko posuniętą pokorę.

PS. Ze sportem wprawdzie nie ma to nic wspólnego, ale... powstrzymać się nie mogę, bo trochę to na czasie: mają tam ok. 2 tysiące km autostrad, o znacznie lepszych niż w Polsce nawierzchniach; niebawem uruchomią szybką kolej, coś na kształt TGV we Francji; dozwolone, a wręcz wskazane, są badania prenatalne; rozwija się metoda in vitro; przerywanie ciąży jest dozwolone, jeśli jest ona następstwem gwałtu bądź płód zagraża życiu matki. Itd. itp.
Może i nam przydałaby się monarchia?

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Grzegorczyk aborcji chcesz? To już za późno. Mama urodziła!
14 sty 18:01
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii