Panie Rafale! Jeszcze nie teraz!

Wyobraźmy sobie, że idzie Kurzawa do Lecha lub dokądkolwiek - poza Zabrze. Od razu zacznie tam grać pierwsze skrzypce? Wywalczy to sobie? Pozwolą mu na to? Znając mniej więcej mechanizmy, które rządzą szatniami i kierując się intuicyjną analizą cech osobowościowych Rafała, łatwo o to nie jednak będzie...

Rafał Kurzawa
 fot. P. Dziurman  /  źródło: Pressfocus

Można zaryzykować taką tezę, że przeciwko Cracovii Rafał Kurzawa rozegrał jedno z najsłabszych - o ile nie najsłabsze - spotkań w jesiennych występach w barwach Górnika. On nie był sobą, a i Górnik nie był sobą. I mniej ważne jest to, czy w miniony poniedziałek on był słabszy, bo cały Górnik był słaby, czy Górnik był słabszy, bo jego dyrygent miał gorszy dzień. Choć na pewno związek przyczynowo-skutkowy w tym wszystkim jest.

 

Przyjmijmy, że taki dzień musiał nadejść, tym bardziej że zabrzański zespół zaliczał się kadrowo do najbardziej stabilnych z całej ekstraklasowej szesnastki, a dokonywane w trakcie gier zmiany kojarzyły się głównie z przyczynami taktycznymi niż jakimikolwiek innymi. Przebieg spotkania z Cracovią mógł być zatem typowym przejawem zmęczenia materiału. Z drugiej strony, poszczególni piłkarze z Zabrza biegali na dużej intensywności dopóki widzieli chociaż cień szansy na odwrócenie losów spotkania; nie popełnię więc wielkiego błędu obstawiając, że bardziej odezwało się zmęczenie psychiczne niźli fizyczne.
I nie tyle utrzymywaniem się przez cały czas w ścisłej czołówce tabeli, co dla młodych graczy mogło być swego rodzaju ciężarem, ile... towarzyszącym mu medialnym ciśnieniem, którego nigdy wcześniej nie doświadczyli. Jest wielce prawdopodobne, że wprost proporcjonalnie do jego wzrastania, rosło i poczucie odpowiedzialności za każdy swój krok na boisku.

 

Owo zmęczenie i napięcie miały prawo być potęgowane przez fakt roztaczania przeróżnych wizji przed zabrzańską młodzieżą. Jako nadzwyczaj uzdolniona, zaczęła być lokowana w różnych klubach, oczywiście tych „lepiej zorganizowanych” (czytaj: znacznie więcej płacących) i niekoniecznie wyłącznie polskich. Te wizje były na swój sposób uwiarygodniane tym, że dość pośpiesznie z kilkoma zawodnikami podpisywano w Zabrzu nowe kontrakty. Da się to zinterpretować nie tylko w kategoriach zamiaru zatrzymania ich na dłużej, lecz także w kategoriach wypuszczenia w świat informacji, że trzeba będzie wyłożyć na stół sporo gotówki, jeśli pojawi się przemożna chęć ich pozyskania. Jakkolwiek spojrzeć, zamieszania przy Roosevelta mogło być ostatnio w nadmiarze.

 

Pora wrócić do Rafała Kurzawy, jednego z tych, na których chętni byliby wszyscy w polskiej lidze. A konkretnie ci, których na takiego piłkarza byłoby stać. Jest wśród nich Lech Poznań. Ciekawe jest to, że kiedyś Kurzawa, jako urodzony w Wielkopolsce, był dla tego klubu na wyciągnięcie ręki, pewnie on sam pobiegłby doń na własnych nogach, byleby tylko przywdziać barwy „Kolejorza”. Okazał się jednak za słaby, w związku z czym udał się na Śląsk, by z tej swojej słabości się leczyć. Wyleczył się - z wiadomym efektem. I to dlatego poznańscy działacze będą musieli - ewentualnie - sięgnąć głęboko do kieszeni, by go pozyskać.

 

Prawdą jest, że Kurzawa nowego kontraktu z Górnikiem jeszcze nie podpisał, a od stycznia będzie miał prawo związać się z nowym klubem. Ale - wyrażam swoją całkowicie prywatną opinię - nie powinien on przez co najmniej kilka najbliższych miesięcy ruszać się z Zabrza! I śpieszę z uzasadnieniem. Otóż Kurzawa gra jak gra dzięki temu, że ma status szefa i lidera zespołu (abstrahując od tego, że nie jest kapitanem). To on decyduje, gdzie i jak podać piłkę, to on wykonuje 90 i więcej procent stałych fragmentów gry, to od niego w wielkiej mierze uzależnieni są napastnicy. I dzięki temu jest w stanie zaprezentować cały arsenał swoich umiejętności. Z drugiej strony, najwyraźniej jest człowiekiem, który zawsze i wszędzie potrzebuje czasu, by okrzepnąć, nabrać pewności i śmiałości. Słowem - poczuć się w pełni akceptowanym przez otoczenie. Może to pochodna osobowości, w jego przypadku dość skrytej?

 

Wyobraźmy więc sobie, że idzie Kurzawa do Lecha lub dokądkolwiek - poza Zabrze. Od razu zacznie tam grać pierwsze skrzypce? Wywalczy to sobie? Pozwolą mu na to? Znając mniej więcej mechanizmy, które rządzą szatniami i kierując się intuicyjną analizą wspomnianych cech osobowościowych Rafała, łatwo o to nie będzie lub wręcz w ogóle nie będzie możliwe.

 

A tuż za progiem szansa niewyobrażalna (choć oczywiście trudna w realizacji): wyjazd z kadrą na mistrzostwa świata. Warunkiem podstawowym, acz oczywiście niejedynym, jest gra w klubie. Rafał Kurzawa będzie musiał w związku z tym odpowiedzieć sobie na wiele pytań, z których jedno jest podstawowe: łatwiej o miejsce w kadrze na mundial będzie z Górnika czy Lecha? Lub kogo nam jeszcze wyobraźnia podpowie...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
Lech i Gornik maja po 36pkt....będzie zażarta walka o mistrzostwo....Rafał wypłynął przy Marcinie Broszu....trener Lecha to furiat, żaden expert...flustrat...Zobsczymy co zrobi, czas pokaże...ale i tak Gornik musi się wzmocnić....
24 gru 17 10:37 | ocena:90%
Liczba głosów:29
90%
10%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii