Kwestia trudnego dzieciństwa?

Tego typu informacje przebijają się do opinii publicznej z niejakim trudem, może z tego względu, że nie ma w nich nic szczególnie ekscytującego. Ale akurat ta daje sporo do myślenia, bo opiera się na „szerokich konsumenckich badaniach” (próbka 11 tysięcy respondentów), przeprowadzonych przez dom mediowy MediaCom.

Polska - Urugwaj
 fot. Adam Starszynski  /  źródło: Pressfocus

Wynika z nich - podaję za portalem wirtualnemedia.pl - że najbardziej wpływową postacią polskiego sportu jest Jakub Błaszczykowski. Wyprzedził on Krzysztofa Hołowczyca, Marcina Gortata oraz Roberta Lewandowskiego. Jak informują autorzy badania, Błaszczykowski minimalnie ustępuje „Lewemu” pod względem rozpoznawalności, jednak zdecydowanie wygrywa na poziomie sympatii i wiarygodności. Większość badanych osób zadeklarowała, że jest skłonna sugerować się jego sugestiami przy swoich wyborach.
Zaskoczeni? Zapewne tak! Wydawałoby się przecież, że to właśnie „Lewy” - wszechobecny we każdych możliwych mediach, pod bardzo wieloma różnymi postaciami, ostatnio nawet... we włosach koloru blond - powinien znaleźć się na najwyższym stopniu podium, tymczasem nie znalazł się na nim w ogóle. Jedni powiedzą - kwestia metodologii badań, od której w dużej mierze może zależeć ostateczny wynik, inni - że być może niekoniecznie wszystko wiemy o polskim społeczeństwie, skłonnym do zmiany poglądów po wpływem rozmaitych wydarzeń. Można byłoby rzec, że Kubie zapomniano już skargi na deficyt biletów dla rodziny na mecz Euro 2012 z Czechami.
Nie wiem, czy Błaszczykowskiemu ktoś pomagał (pomaga) w kształtowaniu jego wizerunku. Jeśli tak, to jest pilnym uczniem, jeśli nie, to znaczy, że opiera się na wrodzonej inteligencji i intuicji; nie wykluczając traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa. Najwyraźniej jednak miłości i mądrości w najbliższym otoczeniu (niepodważalne zasługi babci i wujka) mu nie zabrakło. W każdym razie minione lata Kuby pokazują, co dojrzały sportowiec może zrobić ze swoją sławą, jak ją wykorzystać nie tylko we własnym interesie, ale również w szeroko rozumianym interesie społecznym. Działalność charytatywna na rzecz dzieci - został kawalerem Orderu Uśmiechu - udział w wielu innych tego rodzaju akcjach... A wszystko to wsparte o wielką, czysto sportową rolę pełnioną w reprezentacji kraju. Być może należałoby też dorzucić sposób (klasę), w jaki rozstał się z funkcją kapitana reprezentacji kraju. Tak, Błaszczykowski bardzo subtelnie, nienachalnie zbudował swój autorytet; i oczywiście poziom sympatii...
Skojarzenie to odległe, ale zawierające szczególną antytezę obecnej pozycji Błaszczykowskiego: to mianowicie, co dzieje się z Łukaszem Teodorczykiem. Talentu nigdy się nie zmierzy, ale jeszcze trudniej wejść w czyjąś głowę, by zorientować się, co się tam dzieje i jak dalece destrukcyjnie wpływa to na poziom wykorzystania owego talentu. W każdym razie piłkarz Anderlechtu jeszcze rok temu zdawał się kroczyć ku lepszemu klubowi, ku silnej pozycji w reprezentacji, ku wielkiej sławie, a przy okazji ku wielkim pieniądzom. Lecz od dłuższego czasu sprawia wrażenie, jakby sobie nie radził z tym, co już osiągnął albo jakby przestało mu zależeć na pozostaniu na drodze ku gwiazdom. Sam sobie robi pod górę zarówno na boisku, jak i - w jeszcze większym stopniu - poza nim.
Analogia z Kubą Błaszczykowskim jest taka, że obaj otrzymali w darze wielki talent, obaj też - eufemistycznie mówiąc - mieli trudne dzieciństwo. Kuba jednak otrzymywał mądre wsparcie, Łukaszowi najwyraźniej tego zabrakło; i chyba nadal brakuje. Pierwszy - jak wynika z opisanych tu badań - cieszy się wielkim poziomem sympatii i zaufania, drugi trwoni ten wątły kapitał, który zdołał dotychczas zbudować.
Być może, „Teo” woła o pomoc. Czy jest ktoś, kto jest mu w stanie jej udzielić?

PS
Pierwsza dziesiątka badań MediaCom przedstawia się następująco: 1. Jakub Błaszczykowski, 2. Krzysztof Hołowczyc, 3. Marcin Gortat, 4. Robert Lewandowski, 5. Adam Małysz, 6. Kamil Stoch, 7. Adam Nawałka, 8. Agnieszka Radwańska, 9. Rafał Sonik, 10. Karol Bielecki.

 

 

Z tej samej kategorii