Grygierczyk: Skąd to tęskne spojrzenie za MMA

05.01.2013 GALA I BAL MISTRZOW SPORTU 2012
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Damian Janikowski i Szymon Kołecki zapowiadają swoje walki w MMA. Sport - ten w najbardziej klasycznym wydaniu - nie jest w stanie zatrzymać ludzi, którzy całkiem jeszcze niedawno mogli uchodzić dla niego za bardzo ważnych, mogących stanowić wzór. Nie jest on tak atrakcyjny, jak coś (czyli MMA), co lata temu nie istniało albo wręcz było owocem zakazanym.

Zakładam, że ze środowiska bokserskiego, zapasów, dżudo rzucają bardzo tęsknym okiem w kierunku MMA. Fakt, ta bijatyka nie jest olimpijska, ale za to jaka medialna! Ta otoczka, te światła, te tłumy na trybunach, hostessy, telewizja... No i te pieniądze!

Kudy tam amatorskim bokserom (zapaśnikom, dżudokom) do tego blichtru! Choćby osiągnęli nie wiadomo jaki poziom sportowy w swoich dyscyplinach, choćby stawali raz za razem na podium igrzysk olimpijskich lub mistrzostw świata, nigdy nie doświadczą uroków takich wieczorów, z blaskiem i aurą wielkiego wydarzenia. Choćby to było wydarzenie dęte, wykreowane, naciągane.


Na pewno nie jest dęte, wykreowane i naciągane, że ludziska na to bardzo licznie chodzą. Nie przeszkadza im, że takie starcia mają najczęściej charakter pospolitego mordobicia, w którym prawdziwa sztuka walki ma znaczenie wtórne lub wcale nie występuje; może wręcz to właśnie jest podstawowym magnesem, że ręce zawodników jakby bezładnie młócą rywala, czy to w stójce, czy to w parterze, a faul jest pojęciem odległym czy nawet nieobecnym.


Nie ma co zastanawiać się szczególnie nad zjawiskiem fascynacji tymi bitwami. Tak było przed tysiącleciami, tak będzie pewnie i za kolejne tysiące lat, o ile ludzkość sama doszczętnie się nie wybije - ku czemu skądinąd skutecznie zmierza - i niekoniecznie pięściami.

Instynkty, które się przy okazji objawiają, są pierwotne, ale przez to trwałe, ponadczasowe, uniwersalne. A dopóki są chętni, by na arenę walki wstępować, tym prawdopodobieństwo trwania zjawiska jest większe. Krew ma swój niepowtarzalny smak.


Nie byłoby tego całego „filozoficznego” wstępu, gdyby nie dwie informacje, które poruszyły ostatnio środowiska sportu - by tak rzec - tradycyjnego i MMA właśnie. Pierwsza dotyczy Damiana Janikowskiego, medalisty igrzysk olimpijskich w Londynie i mistrzostw świata w zapasach klasycznych.

Z tej samej kategorii