Zagłaskani chłopcy tacy

Polska - Slowenia
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nadmierna miłość może doprowadzić do różnych niesnasek, waśni i w rezultacie do życiowych porażek. Naszym siatkarzom już od dłuższego czasu nie brakuje tej miłości, a nawet przysłowiowego ptasiego mleczka. Działacze klubowi i związkowi noszą ich na rękach i każdy kaprys gwiazdora jest natychmiast realizowany.

Nadmierna miłość może doprowadzić do różnych niesnasek, waśni i w rezultacie do życiowych porażek. Naszym siatkarzom już od dłuższego czasu nie brakuje tej miłości, a nawet przysłowiowego ptasiego mleczka. Działacze klubowi i związkowi noszą ich na rękach i każdy kaprys gwiazdora jest natychmiast realizowany. Również nie bez winy są dziennikarze, którzy rozpływali się w zachwycie, jakich to mamy mistrzów. Tyle że mistrzów świata mieliśmy we wrześniu 2014 r. Im szybciej zapomniałoby się sukcesie, tym lepiej byłoby dla reprezentacyjnego zespołu oraz całej dyscypliny. Polscy siatkarze zostali zagłaskani i w konsekwencji od trzech lat dostajemy potężne baty po d... I zawsze znajdowano dla nich wytłumaczenie: bo bolała głowa, kolana i... zupa była za słona.
Może zabrzmi to obrazoburczo, ale może dobrze się stało, że w meczu ze Słowenią zanotowaliśmy katastrofę. Może sprawi, że ludzie odpowiedzialni za kierowanie związkiem i kadrą narodową nie tylko sami się zdyscyplinują, ale również zdyscyplinują zawodników. Ci z kolei nie mogą się dąsać na najdrobniejsze słowa krytyki, a to od kilku lat nasilające się zjawisko.
Przez wiele lat ciężką pracą u podstaw doszliśmy do sukcesów; teraz niemal ciągle zjeżdżamy w dół. Gdzieś w tym dobrze funkcjonującym mechanizmie powstały luki. Trzeba je zlokalizować, naprawić i... pracować. Nie chodźmy z głową wysoko uniesioną do góry, lecz spójrzmy skromnie w dół, co też się dzieje wokół nas. Nie można ciągle prowadzić życie celebryty i się lansować. A w ostatnich latach chyba było więcej lansu niż pracy! I mamy tego efekty!

Z tej samej kategorii