Janusz Pindera: Czy ten konkurs mógł być sprawiedliwy?

Miały być medale skoczków, a gdy ich w pierwszym konkursie zabrakło, jest rozczarowanie. I dużo gorzkich słów, myślę że niepotrzebnych, bo jak powiedział Kamil Stoch: świat się na tym jednym konkursie nie kończy. Karty rozdawał wiatr, a obowiązujący system rekompensat nie był w stanie tego zrównoważyć. Tyle że z takim scenariuszem należało się liczyć, takie były przecież prognozy.

Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem, konkurs druzynowy
 źródło: Pressfocus

Zaskakująco spokojne są reakcje najbliższych Kamila Stocha i Stefana Huli, którzy podkreślają wartość wyników Kamila i Stefana, w zestawieniu z tym, co mówił zaraz po konkursie zdenerwowany Adam Małysz, który na organizatorach nie pozostawił suchej nitki. Tylko kiedy ten konkurs miałby zostać przerwany, żeby wszystko było sprawiedliwie? A może odwołany i przeniesiony na inny dzień? Taki przypadek miał miejsce w Calgary w 1988 roku, gdy przeniesiono zarówno konkurs drużynowy oraz indywidualny na dużej skoczni. Gdyby w sobotę utrzymano w mocy wyniki pierwszej serii, co nie zdarzyło się w historii igrzysk, mielibyśmy dwa medale, ale jak wtedy zachowaliby się ci, którzy czekali na swoje szanse w finałowej próbie? Postawmy się na ich miejscu.
Na te pytania nie ma jednej, dobrej odpowiedzi. Trzeba to jakoś przełknąć i czekać na kolejne konkursy. W sobotę rywalizacja na dużej skoczni, a dwa dni później drużynowa. Polacy są w formie, będą walczyć o medale, ale nie można im ich wieszać na szyi zbyt wcześnie, bo... przyjdzie koreański wiatr i je zdmuchnie.
Miejmy tylko nadzieję, że tym razem szczęście będzie po stronie naszych skoczków i jeśli wiatr zawieje, to korzystnie dla nich. A wtedy narzekać będą inni.

Z tej samej kategorii