Tomasz Hajto: Bayern jest zjednoczony. Celem – Liga Mistrzów

Robert Lewandowski ma już tytuł króla strzelców Bundesligi w zasadzie kieszeni, podobnie jak Bayern mistrzostwo Niemiec. Bawarczycy grają z tak wielkim luzem i na tak wielkim komforcie, że zespoły za nimi muszą skupiać się, zresztą już od dłuższego czasu, wyłącznie na walce o drugie miejsce.

Robert Lewandowski
 fot. Pressfocus  /  źródło: Pressfocus

Bo nie są na dziś w stanie ugryźć lidera. Zresztą wyboru nie mają także z tego powodu, że poziom za plecami monachijczyków jest niezwykle wyrównany. I nikt nie odskoczy przed finiszem od peletonu walczącego o wicemistrzostwo, nie widzę na to szans. W poprzednich latach aż tak łatwo nie było, zwycięzcy Bundesligi nie mogli się zdrzemnąć już w lutym, bo RB Lipsk ewentualnie Dortmund dłużej zachowywały szanse na tytuł. A teraz wszystko jest już rozstrzygnięte.


Bayern ma oczywiście tak potężny skład na Bundesligę, że wygranie krajowych rozgrywek jest obowiązkiem. Przy budżecie wynoszącym prawie 600 milionów euro piłkarze wielkiej łaski zresztą nie robią uciekając rodzimej konkurencji o dwie długości, ale Jupp Heynckes tak wszystko poukładał, aby zoptymalizować szanse na wygranie Champions League. Doświadczony trener z jednej strony wyciszył zespół, a z drugiej - tabela tak się poukładała, że Bawarczycy nie tracą co weekend zbyt wiele energii. Bo nie muszą. Mogą zatem poważnie myśleć o końcowym triumfie w Lidze Mistrzów. Taki jest cel, który wyraźnie jednoczy. Widać, że wszyscy w szatni cieszą się nie tylko z każdego wygranego meczu, ale nawet rezerwowi z każdej zdobytej bramki.


Na dole tabeli Bundesligi sytuacja wydaje się ciekawsza, w moim odczuciu Kolonia jeszcze nie spadła. Miała chwile, kiedy potrafiła wywrzeć na obserwatorach duże wrażenie. Mimo że drużyna była już właściwie skreślona, zanotowała ciekawą serię – wygrała trzy mecze i jeden z remisowała – i doszła najbliższego sąsiada w tabeli na cztery punkty. Ostatnio było gorzej, ale w przypadku drugiej podobnie korzystnej passy, na którą stać tę ekipę, będzie w stanie dźwignąć się z kolan. To wykonalne, bo słabego zespołu w 1.FC Koeln w tym sezonie wcale nie mają. Odszedł co prawda jeszcze przed rozgrywkami Anthony Modeste, który w poprzednich latach był ważnym zawodnikiem, ale aż tak nie byli od niego uzależnieni, żeby nie było przyszłości bez tego napastnika.


Często słyszę też pytania o Kubę Błaszczykowskiego. Odpowiadam zatem – jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Wciąż leczy się i rehabilituje, ale jak wyzdrowieje, to swoje mecze rozegra. Ma doświadczenie, ma jakość, umie być przydatny. Nawet jeśli Wolfsburg ostatnio gra stabilnie, a nawet prezentuje tak fajny futbol, że jest w stanie wygrać z każdą drużyną zza pleców Bayernu, jestem o Kubę spokojny.

Z tej samej kategorii