Tomasz Hajto: To są właśnie te detale...

Przed tygodniem trochę ponarzekałem na Juliana Nagelsmanna i… nadal uważam, że jeśli chodzi o trenerów w Niemczech, to trzeba go ustawiać za Christianem Streichem.

Tomasz Hajto
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

I to nie tylko dlatego, że trener Freiburga to wielki oryginał, który jak mało kto potrafi przykuć uwagę do swoich wystąpień na konferencjach prasowych. Przede wszystkim z tego powodu, że mimo iż do dyspozycji ma budżet, który zmusza do balansowania na krawędzi 1. i 2. Bundesligi, jest w stanie zrobić coś ekstra. Zarówno jeśli chodzi o wynik, jak i promocję piłkarzy na rynku transferowym.

Zresztą prawda jest taka, że nawet w niemieckich warunkach trudno dziś o wykreowanie wielkich trenerskich osobowości. W przeciwnym wypadku Bayern nie sięgałby ponownie po Juppa Heynckesa. Bawarczycy doskonale jednak wiedzieli, co robią, bo przedstawiciele młodej generacji szkoleniowców mogliby sobie nie poradzić w relacjach z gwiazdami. A przecież w Monachium obecnie nawet dwunasty czy piętnasty zawodnik ma taki status. Wszyscy grać nie mogą, a mimo to nie słychać, żeby w szatni były jakieś kwasy. Thomas Mueller w meczu z Werderem Brema strzelił dwa gole, miał asystę, i generalnie zaprezentował się bardzo dobrze, a kolejkę później - przeciw Hoffenheim - usiadł na ławce. I też nie stroił fochów, podobnie jak Robert Lewandowski, który ostatnie spotkanie z Mainz zaczął na rezerwie. To są te detale, które po prostu trzeba mieć, zwłaszcza jeśli nie jest się… Jose Mourinho. OK, Portugalczyk zrobił kiedyś wielki wynik wygrywając Ligę Mistrzów z FC Porto, ale potem szybko przekwalifikował się na największego księgowego w historii futbolu. Jeśli dokładnie policzymy, ile wydał w Interze, Realu, Chelsea i United, to wyjdzie, że ponad 1,4 miliarda euro. A dysponując takimi funduszami, nawet laik musiałby coś wygrać.
Bayern mógłby pewnie podobnie szastać pieniędzmi, stać na to Bawarczyków, ale woleli od lata zakontraktować Leona Goretzkę na zasadzie wolnego transferu. A że przykład idzie z góry, to Schalke odbiło to, co straciło i od 1 lipca weźmie Marka Utha, aktualnie jednego z najlepszych niemieckich strzelców w Bundeslidze. Jeśli do tego dodamy, że zimą z Hoffenheim pożegnał się Sandro Wagner, to… Nagelsmann ma o czym myśleć. Aby rozwijać klub, trzeba umieć zatrzymywać zawodników tej klasy.

Z tej samej kategorii